Rajdowy Aston Martin? Dlaczego nie. Niegdyś taki samochód zbudowała firma Prodrive, auto wzięło nawet udział w kilku rajdach, a za jego kółkiem zasiadał m.in. Stephane Sarrazin, świetnie znany kibicom motorsportu m.in. z wyścigów długodystansowych (więcej o tym samochodzie można przeczytać TUTAJ). Marka nie miała jednak później żadnych powiązań z rajdami.
Aż do stycznia bieżącego roku, kiedy to pewni szaleńcy z Finlandii zdecydowali się przebudować wyścigowego Astona V8 Vantage GT4 z serii VLN, postarać się o homologację, i wziąć udział w lokalnych mistrzostwach, a dokładniej w szeroko znanym Arctic Lapland Rally (wielokrotnie gościli w nim kierowcy z mistrzostw świata, w tym roku pojechał też m.in. Michał Sołowow).
Auto - oczywiście z napędem na tylną oś - świetnie pasuje do nowej kategorii R-GT, która może nie powala ilością występujących w niej samochodów, ale pokazuje, że można inaczej - rajdówki nie muszą być małymi kompaktowymi samochodami. W Rajdzie Monte Carlo na starcie stanęły aż trzy Porsche 911 i wszystkie trzy dotarły do mety. Choć oczywiście na śniegu nie mają najmniejszej szansy nawiązania walki z czteronapędową konkurencją.Prace nad autem trwały niecały miesiąc. Samochód przebudowano w firmie Mäkelä Auto-Tuning Oy w Finlandii. Udało się zająć czwarte miejsce w klasie 10. Strata do zwycięzcy klasy w Hondzie Civic wyniosła pięć minut. Nie obyło się bez problemów - ostatecznie załogę wykluczono za przekroczenie limitu spóźnień. Pojawiły się kłopoty z zapaleniem silnika w ekstremalnie niskich temperaturach.Planowane są kolejne występy tej arcyinteresującej rajdówki, tym razem w bardziej sprzyjających warunkach drogowych i atmosferycznych. Podobno Aston Martin weźmie udział w którymś z rajdów na południu Europy. Tymczasem zapraszamy do obejrzenia galerii z postępów prac nad samochodem. Całość fotodokumentacji dostępna jest pod tym linkiem.