Sebastien Loeb postanowił na jeden rajd wznowić swoją karierę kierowcy rajdowego w WRC. Czy wynikało to z kiepskiego pożegania w sezonie 2013, gdy Francuz wypadł z trasy na Rajdzie Francji? Być może nigdy się nie dowiemy. Loeb jednak wraca i bez wątpienia podejdzie do startu bardzo poważnie. Świadczy o tym fakt, że to właśnie on wraz z Krisem Meeke będzie punktował dla fabrycznego zespołu Citroena.
Na razie Loeb zaprzeczył, by Rajd du Var, w którym obecnie wystartował z żoną Severine na fotelu pilota, miał być przygotowaniem do Monte Carlo. "Nie, w Var chcemy się po prostu cieszyć wspólną jazdą. Start tutaj był pewny jeszcze przed decyzją odnośnie Monte Carlo."
Francuz przyznał też, że niezbyt tęskni za swoją karierą kierowcy rajdowego. "Kiedyś okazjonalnie startowałem na torach dla zabawy. Teraz jest dokładnie odwrotnie. Czekam już na powrót tego wszystkiego, co wiąże się z rajdami. Czyli jazda w nocy, bliskość z publicznością i wszystko inne. To nie powrót, a jeden start...""Zauważyłem, że znam tylko dwa oesy z przyszłorocznej trasy. Sisteron oraz Col de Turini. Pojedziemy je zresztą w przeciwnym kierunku." - dodał. Loeb nie może na razie przetestować Citroena, który będzie miał elementy z wersji na 2015 roku. "Wiem, że będziemy mieć kilka poprawek. Jedna związana z silnikiem. I mamy w planie testy przed Rajdem Monte Carlo."Na co zatem liczy Francuz w powrocie do Monte Carlo? "Chcę być konkurencyjny. Zrobię ku temu wszystko. Ale muszę też być realistą, ponieważ mamy dużo do nadrobienia. Jednak Monte to wyjątkowy rajd. Wybór opon często decyduje o sukcesie lub porażce."