Rajdowy Wicemistrz Świata z sezonów 2008-2009 i 2011-2012, Mikko Hirvonen, jest w ostatnim czasie mocno zapracowany. Fin dopiero co zakończył swój debiut w rajdach terenowych (Baja Aragon). Niewiele wcześniej pojawił się w Estonii, gdzie miał niepowtarzalną okazję przejechać się bolidem Formuły 1.
Hirvonen po odejściu z rajdów jest członkiem redakcji magazynu samochodowego Tuulilasi, dla którego testuje ekstremalne maszyny. Jedną z nich był właśnie bolid Williamsa z 2007 roku. Fin przejechał nim dziesięć okrążeń.
„To było fantastyczne doświadczenie. Narobiłem sobie apetytu i chciałbym więcej. Samochód był niesamowity i prowadził się całkiem łatwo, choć nie byłem w stanie wycisnąć z niego wszystkiego na dystansie dziesięciu okrążeń. Podejrzewam, że z bolidami jest podobnie jak z samochodami rajdowymi - do pewnego momentu jeździ się nimi łatwo, ale kiedy zbliżysz się do limitu, odczuwasz zalety docisku i moc hamulców. To wówczas zupełnie inny świat. Trochę mi brakowało aby się do tego zbliżyć.” - powiedział Fin.Testy odbywały się na torze Parnu. Jak Hirvonen porównuje bolid F1 do rajdówek, którymi miał możliwość jeździć? „Bardzo się różni od rajdówki. Po pierwsze siedzisz bardzo nisko, a bolid nie przechyla się w zakrętach. Do tego dochodzi bardzo mocny silnik. Nawet na siódmym biegu nie przestaje przyspieszać.” - przyznał.„Potrzebowałem czasu aby oswoić się z prowadzeniem, szczególnie będąc przyzwyczajonym do przechyłów i szukania przyczepności w delikatnych uślizgach. W bolidzie F1, kiedy nie ślizgasz się i nie przechylasz, trudno jest znaleźć limit. Fizycznie jazda bolidem jest bardziej męcząca niż samochodem WRC. Dużo bardziej czujesz w szyi przeciążenia.” - dodał Fin.