Po awarii samochodu Yazeed al-Rajhi i Timo Gottschalk, zajmujący dotychczas trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, wycofali się dziś z rajdu, ustępującym tym samym miejsca załodze Lotto Team. Hołowczyc i Panseri mają ogromną szansę na końcowy sukces na mecie w Buenos Aires, gdyż ich przewaga nad kolejnymi załogami wynosi ponad półtorej godziny.
Dzisiejszy etap okazał się bardzo pechowy dla Yazeed’a al-Rajhi. Toyota Hilux saudyjsko-niemieckiej załogi zaparkowała kilka kilometrów przed startem odcinka specjalnego. Wszystko wskazuje, że w samochodzie zespołu Overdrive doszło do poważnego uszkodzenia silnika. W skutek tego Yazeed’aal-Rajhi wycofał się z rywalizacji, a na zajmowane przez niego dotychczas trzecie miejsce awansował Krzysztof Hołowczyc, który ma ogromną szansę, jako pierwszy Polak w historii, stanąć na podium Rajdu Dakar w królewskiej kategorii samochodów.
11. etap należał do jednych z najkrótszych (194 km odcinka specjalnego) ale i zarazem najintensywniejszych. Trasa była bardzo szybka, ponadto prowadziła przez bagniste rejony, kierowcy musieli zmierzyć się z prędkością, zmęczeniem i błotem. Aby przejechać dobrze dzisiejszy etap należało być cały czas skoncentrowanym, bacznie obserwować trasę i roadbook. Załoga Lotto Team od początku jechała równym, rozważnym tempem nie ryzykując niepotrzebnie na błotnistej, niebezpiecznej drodze. Na metę etapu w Termas Rio Hondo Hołowczyc i Panseri dojechali na 18 miejscu z niewielką stratą 5 minut i 7 sekund do zwycięzcy odcinka.„ W kółko powtarzam, jak mantrę, że to jest Dakar i tutaj wszystko może się zdarzyć aż do samej mety. Dziś kłopoty techniczne dopadły Yazeeda, którego trzecia pozycja wydawała się niezagrożona. Pamiętajmy, że samochody przejechały już kilka tysięcy kilometrów szaleńczym tempem po ekstremalnych bezdrożach, więc teraz to w zasadzie ruletka, czy coś się popsuje, czy nie. Yazeed był rewelacją tegorocznej edycji, jechał, a raczej frunął swoją Toyotą zupełnie bezkompromisowo. Być może jechał zbyt agresywnie, być może to był zwykły pech, popsuł się jakiś błahy element. Startując do odcinka wiedzieliśmy, że ma poważne kłopoty i jaka otwiera się przed nami szansa. Jechaliśmy spokojnym tempem, koncentrując się na uniknięciu błędów. Pomimo tego złapaliśmy kapcia - stąd ta odległa dziś pozycja, bo różnice w czołówce były minimalne na dość łatwym i krótkim etapie. Przed nami jeszcze dwa dni rywalizacji. Jest realna szansa na podium, ale nie ekscytujemy się tym nadmiernie, musimy zachować spokój i opanowanie aż do mety Buenos.”- powiedział na mecie Hołowczyc.